O powiększaniu stada.

Kiedy podejmujemy decyzję o adopcji drugiego psa to oprócz naszych preferencji/wymagań/trybu życia/chemii ważne jest to czego potrzebuje psi rezydent. Pamiętajmy, że stajemy się odpowiedzialni za spokój, bezpieczeństwo i dobre samopoczucie obu stron. Drugi pies w domu to nie zawsze spełnienie marzeń rezydenta, w pewnych przypadkach możemy mu poważnie zaburzyć spokój i nie chodzi tu o słynną zazdrość czy zaborczość o nas, a o co... o tym w dalszej części. 


Podstawą jest to, żeby rezydent był psem bez zaburzeń, najpierw ułóżmy relacje z nim, popracujemy nad jego psychiką(jeśli pojawia się taka potrzeba), a dopiero potem pomyślmy nad adopcją. To prawda, że obecność innego psa może działać terapeutycznie, bardzo często terapia behawioralna polega na kontakcie socjalnym z przedstawicielami tego samego gatunku, ale jedną sprawą jest socjalizacyjny spacer pod okiem specjalisty, a drugą codzienne życie z dwoma psami. Nie używajmy drugiego psa, jako lekarstwa na problemy pierwszego... dostaję ciarek, kiedy ktoś poleca adopcję drugiego psa, kiedy rezydent ma problem separacyjny, bo przecież z drugim pieskiem będzie mu raźniej. Tak, to może się udać, ale... może się nie udać, a wtedy mamy dwa psy demolujące dom, dwa wokalizujące psy, które nie potrafią sobie kompletnie poradzić z samotnością i wzmacniają nawzajem swój lęk. To nie tak, że rezydent musi być mistrzem posłuszeństwa znającym milion sztuczek, wyluzowanym, idealnym, chodzi o to, żeby nie był psem zaburzonym z poważnymi problemami(lęki, agresja, nadpobudliwość). Zastanówmy się i odpowiedzmy sobie jak najuczciwiej czy nasz pies potrzebuje towarzysza, czy nie wystarczą mu psi znajomi na spacerach...

Jeśli odpowiedź brzmi TAK zastanówmy jakiż ten towarzysz powinien być? 


Znów zaprezentuję pewne ogólne zasady, które mogą sprawić, że relacja miedzy psami ułoży się nieco łagodniej, jednak pamiętajmy, że psy to nie roboty, nie dadzą się zamknąć w instrukcji obsługi, znamy przecież najbardziej niewiarygodne psie przyjaźnie. Miedzy psami tez występuje ta słynna chemia, ale i antychemia. Czasem trudno nam zrozumieć też czemu dwa psy, które na ogół mają dobre relacje z innymi psami totalnie się nie znoszą. Tak się zdarza, my też przecież potrafimy za kimś nie przepadać i nie potrafić tego racjonalnie wytłumaczyć. 
Pierwsza zasada dotyczy różnicy wieku. Adopcja szczenięcia do wiekowego, chorego już psa, jest absolutnie nie w porządku wobec staruszka, który potrzebuje spokoju, a nie wchodzącej na głowę bomby energetycznej. Poza tym staruszek nie ma już sił by wychowywać brzdąca(który tak bardzo potrzebuje teraz dobrych wzorców, stawiania granic i pokazania świata psim okiem). Złym rozwiązaniem jest też adopcja dwóch szczeniąt. Szczenięta nie potrafią się wyhamowywać, to przychodzi z czasem(jesli są odpowiednio prowadzone), zbyt długa "zabawa" może doprowadzić do poważnych problemów emocjonalnych niezauważalnych, kiedy są słodkimi szczeniakami, ale bardzo niebezpiecznych, kiedy wejdą w wiek dorastania, pojawią się hormony, staną się drażliwe i wszystko zacznie się dziać naprawdę na serio. Dobrym rozwiązaniem jest adopcja szczeniaka do dorosłego, ale młodego, zrównoważonego psa, dorosłego psa do dorosłego lub staruszka/dorosłego, spokojnego psa do staruszka.


Kolejną sprawą jest dysproporcja, jeśli chodzi o gabaryty. Są przypadki przyjaźni dogów niemieckich z yorkami, jasne... to się może udać, ale pamiętajmy, że odpowiadamy za życie tych zwierząt. Co w przypadku kiedy się nie uda, kiedy nie przewidzimy spięcia i dużo pies poważnie skrzywdzi malucha? Po prostu miejmy to w głowie podejmując decyzję o adopcji :) 
Kwestia płci. To nie tak, że samiec nie dogada się z samcem czy suczka z inną suczką, sama mam w domu różne konfiguracje, moje psy mają psich przyjaciół, a suczka ukochane koleżanki, jednak prawdą jest, że relacje międzypłciowe przebiegają łagodniej i są nieco bezpieczniejsze(z powodów o których długo by pisać :) ).


Temat psich osobowości jest już totalnie intuicyjny i nieopisywalny w teorii. Wiemy jakie psy lubi nasz pies biorąc pod uwagę jego preferencje spacerowe, idźmy tym kluczem poszukując mu towarzysza. Następnie mądrze zapoznajmy psy. Neutralny teren, psy luzem lub na długiej luźnej lince, brak zabawek czy smakołyków, które mogłyby budzić niepotrzebne emocje, spokojny spacer, brak presji, swobodna interakcja, czas. Jeśli jest możliwość to warto spacery powtórzyć.


Jeśli wszystko poszło dobrze, psy są w stanie spokojnie ze sobą spacerować, nie wzbudzają w sobie nadmiernych emocji, kontakt jest miły i bezpieczny, a my podejmujemy decyzję o adopcji wprowadźmy do domu z głową. Wspólny spacer przed wejściem, który wyciszy emocje i mądrze wejście. Dobrym rozwiązaniem jest, żeby to nowy pies wszedł do domu pierwszy, by nie tworzyć sytuacji, kiedy rezydent postanowi bronić swojego terenu. Dom nie jest tak neutralny jak otoczenie spacerowe, dlatego jeśli coś nas niepokoi starajmy się początkowo izolować psy i skupić się na ich budowaniu relacji na spacerach czy jedynie w naszej obecności. Fajną opcją są barierki, które oddzielają psiaki, ale pozwalają im się obserwować i przyzwyczajać do swojego towarzystwa i zapachu. 


Musimy szczególnie uważać na zasoby, jedzenie, zabawki, legowisko, my... o to psy mogą się pokłócić, zwróćmy uwagę by unikać zupełnie niepotrzebnych spięć. Osobne karmienie, dwa legowiska, osobne zabawki, osobne gryzaki to podstawa, zanim nie ocenimy, że jednak chętnie się ze sobą dzielą. Unikajmy też "trudnych miejsc", ograniczania przestrzeni, ciągów komunikacyjnych->tutaj psy mają ograniczoną ilość strategii, nie zawsze są w stanie odejść, a strategie, które pozostaną mogą zaszkodzić relacji. 
Bądźmy uważni i słuchajmy tego, co mówią psy, bądźmy trochę czarnowidzami przed podjęciem decyzji, ale już po dzielny się z nimi spokojem i dobrymi emocjami. Bo psy są jak frytki... trudno poprzestać na jednej :) 

Ada Bader
relaxeddog.pl

Kategoria: