Co się dzieje w psiej głowie, pierwsze tygodnie w nowym domu.


Stan psychiczny psa po adopcji może być bardzo trudny do zdiagnozzowania. Ogromne znaczenie ma to czy przyjeżdża on do nas ze schroniska czy z DT, to jaka jest jego przeszłość i odporność psychiczna, ale możemy wstępnie ustalić, że dla każdego psa zmiana miejsca zamieszkania jest przeżyciem, które powoduje stres. Tak zwany stres adaptacyjny może powodować pewnie niepożądane zachowania, o których warto wiedzieć, żeby się do nich przygotować, warto też wiedzieć jak nad nimi pracować i uzbroić się w wyrozumiałość wobec naszego nowego przyjaciela. Nie chciałabym tym tekstem zniechęcać do adopcji, sama będę do końca życia promować całym sercem wybór adopciaka, ale trzeba uczciwie powiedzieć: nie zawsze jest różowo. Nie zawsze spływa na nas fala wdzięczności za to, że zdecydowaliśmy się adoptować psa, zamiast kupić. Przede wszystkim pies w domu niekoniecznie zachowywać będzie się tak jak w schronisku. Schronisko to sytuacja ekstremalna, tragiczny brak zasobów, deprywacja zwykle wszystkich podstawowych potrzeb, chroniczny stres, nadmiar psów, których komunikacja rzadko jest prawidłowa. Zawsze nie dowierzam jakim cudem te psy to znoszą. Trafia więc do Was pies wyczerpany pobytem w takim ośrodku. Nie wie jacy jesteśmy, co go czeka, jak długo tu zostanie. Psy żyją tu i teraz, nie rozpamiętują przeszłości, ale ta przeszłość je kształtuje, im była trudniejsza tym gorszych rzeczy pies się spodziewa i w tym większym stresie jest.


Alternatywą jest adopcja z uczciwego domu tymczasowego, gdzie pies poznał życie domowe, a DT poznał psa w przeróżnych codziennych sytuacjach. Opiszę najczęstsze(tak, tak, nie wszystkie, bo repertuar zachowań jest przeróżny) możliwe zachowania po adopcji:

Znaczenie w domu-> tak, psom zdarza się po adopcji posikiwać na tle behawioralnym, posikiwanie z emocji to dość powszechne zjawisko. Zwykle wynika to z małej pewności siebie, psy chcą w ten sposób, zapachem, oswoić nową przestrzeń, która pachnie teraz tak dziwnie i inaczej. Ponadto psy po adopcji często mogą mieć problemy z układem moczowym, warto zbadać je pod tym kątem. Jeśli wykluczymy przyczyny zdrowotne to oprócz ogólnej pracy nad obniżeniem poziomu stresu to popracujmy nad przestrzenią, zrezygnujmy ze sztucznych odświeżaczy powietrza czy innych chemicznych zapachów, dajmy psiakowi jego stary kocyk ze schroniska(wiem, że śmierdzi, można wywietrzyć na balkonie J ). W przypadku kiedy pies nigdy nie mieszkał w domu może czekać nas trening czystości jak ze szczeniakiem.

Podążanie za nami krok w krok-> jedni ludzi to kochają, innych strasznie drażni. Według mnie najlepiej to zaakceptować i powolutku pracować nad tym, żeby pies czuł, że nie musi być naszym cieniem, że nie znikniemy(i nie znikajmy), a jeśli znikniemy to wrócimy. Warto usamodzielniać psiaka i robić to nie poprzez bycie oschłymi i zimnymi, ale budując serdeczną, zdrową więź, pewność siebie, pozwalając na podejmowanie decyzji.

 Chowanie się, unikanie nas-> to jest przykre. Nigdy nie uderzyliśmy psa, nigdy nawet porządnie nie okrzyczeliśmy żadnego, a tu pojawia się taki brzdąc i się nas boi, ucieka, kuli się, jest spięty na nas widok. Dlaczego? Bo nie wie, że jesteśmy fajni, a najprawdopodobniej jego relacje z ludźmi były złe. Tutaj potrzeba czasu i wyczucia, bycia obok, niekoniecznie od razu w silnej interakcji, ukradkowo rzucony smaczek, kiedy go mijamy, czytanie książki tyłem do psa(z czymś pachnącym w kieszeni). Cierpliwość, niefrustrowanie się, niewpędzanie w poczucie winy.

Lęk przed mężczyznami/dziećmi itd. nietypowe lęki -> jak wyżej. Psy maja prawo się bać dziwnych rzeczy czy to przez braki w socjalizacji, czy przez złe doświadczenia: parasole, faceci w kapeluszach, starsi panowie o laskach, czy mniej oczywiste, dźwięki zamykanych drzwi, kluczy, samochodów. To wszystko się zdarza. Część rzeczy możemy unikać, nad innymi pracować.

Niedotykalskość -> chcieliśmy psa do tulenia, a on ucieka przez dotykiem, drażni go to. Co teraz? Krok pierwszy to zapoznanie się z materiałami o tym jaki dotyk lubią psy. Psy lubiące przytulanie są bardzo rzadkie, większość uczy się po prostu znosić to z godnością. Z drugiej strony warto upewnić się odwiedzając weterynarza czy niechęć do dotyku nie ma podłoża bólowego. Pies mógł także nie mieć dobrych doświadczeń z ludzkim dotykiem lub po prostu być tym typem, którego dotyk drażni(tak samo jak są ludzie, dla których bliskość jest trudna).

Zaborczość, kontrola-> pies trafia do nas z miejsca gdzie nie miał nic, musiał walczyć z innymi psami o jedzenie, legowisko, miejsce, spacer z wolontariuszem. Nauczył się, że żeby coś dostać trzeba walczyć. Dlatego wchodzi na kanapę i na nas buczy, bierze gryzak i warczy, je i kłapie zębami. Podstawa w takiej pracy to zbudowanie poczucia bezpieczeństwa, a najgorszym błędem jest podniesienie rzuconej rękawicy i walka z takim skrzywdzonym, niepewnym siebie psiakiem.

 Próby ucieczek-> często zaleca się szczególną czujność kilka tygodni pod adopcji. Psy uciekają do schronisk, bo tam, chociaż było źle to był ich, dom, uciekają szukać poprzednich opiekunów, uciekają na oślep przed siebie, kiedy coś ich przestraszy, uciekają poszwędać się po okolicy tak jak szwędały się zanim zostały odłowione. Pilnujmy ich, dajmy mądrość wolność(długa linka spacerowa) i nie zapomnijmy o adresatce i czipie.

 Bierność-> pies nie reaguje, boi się, jest nauczony, że każda reakcja jest zła, był wielokrotnie karany, korygowany, nie nauczył się jak reagować, wydaje mu się, że brak reakcji jest najbezpieczniejszy. Prawdopodobnie czeka Was ogrom pracy, krok po kroku uczenie, że można reagować, warto mieć w sobie gotowość na regres. 


Powarkiwanie-> często to zachowanie na zapas. Bo warczenie nie znaczy: „chcę Cię ugryźć", ale wręcz przeciwnie: „nie chcę Cię ugryźć, odejdź ode mnie, proszę", więc częste/ ciągłe powarkiwanie psa znaczy mniej więcej: „nie ogarniam, dajcie mi spokój, warczę na wszelki wypadek, żebyście nic mi nie zrobili". Może to też oznaczać: „źle się czuję, boli mnie, boję się, ze cokolwiek zrobicie sprawi mi większy ból, dlatego warcząc trzymam Was na dystans", dlatego kiedy pies jest w takim stanie zaczynamy od wizyty u weterynarza.

Niszczenie-> jako strategia radzenia sobie z emocjami to zmora adoptujących, nierzadko ogromne koszty, stres, w końcu przyspieszony trening kennelowy. Niszczenie po adopcji nie zawsze oznacza, że jest to wpisane w psi charakter, czasem po prostu pies tak radzi sobie ze stresem adaptacyjnym i pozostawienie mu alternatywy w postaci gryzaków, zabawek może(ale nie musi) rozwiązać problem. 

Nadruchliwość-> to cecha trudna do ocenienia, bo normalna ruchliwość teriera będzie u molosa zupełnie nienormalna. Tak czy owak to objaw stresu, może, ale nie musi być zwiastunem późniejszych problemów z nadpobudliwością. Ćwiczymy wyciszanie, ćwiczymy samych siebie w relaksowaniu, a nie nakręcaniu psa i siebie.

Wokalizowanie-> czyli widmo eksmisji. Wycie, szczekanie, zawodzenie to jest problem. Dla psa to kolejna strategia radzenia sobie z okropnie trudnymi emocjami, ale dla nas to coś męczącego i niebezpiecznego. Brak snu/apetytu-> wiemy, że kiedy jesteśmy w ogromnym stresie pojawia się problem z apetytem i snem. Psy pod względem fizjologii wcale tak bardzo się nie różnią. Jeśli te problemy wynikają ze stresu to miną razem, jeśli z problemów zdrowotnych to wiadomo, biegusiem do weta.

Problemy trawienne, biegunki-> hormony stresu(tutaj głównie kortyzol) destabilizują pracę organizmu często wyjałowionego schroniskowym żywieniem i chorobami. Czas, odpowiednia opieka, odżywcza dieta, probiotyk, a awaryjnie glinka kaolinowa powinny pomóc uporać się z problemami gastrycznymi. Wcześniej jednak należy wykluczyć ich chorobowe podłoże.Czy to się skończy? Często tak. Jeśli zachowania są wynikiem stresu to po kilku tygodniach odpowiedniej opieki powinny ustąpić. Jeśli są wynikiem błędów wychowawczych to czeka nas ciężka praca. Może być też tak, że stres tak bardzo blokuje psie zachowania, że te niepożądane pojawiają się po tych kilku tygodniach. Tak czy owak nie zawsze musimy z tym zostawać sami, jeśli czujemy, że sytuacja nas przerasta zwróćmy się o pomoc do dobrego behawiorysty, który pomoże nas od początku prawidłowo ukierunkować pracę nad zachowaniami i pomoże psu jak najszybciej poczuć się dobrze. Nie bójmy się adopcji, ale kierujmy się nie tylko sercem, ale także rozsądkiem :)

  Adrianna Bader

  relaxeddog.pl

 

 

Kategoria: