Zdrowe relacje - o wszystkim co najważniejsze w budowaniu relacji pies-człowiek.

Oczywiście, że nie będę wszystkowiedzącym bucem i nie podam idealnej recepty na idealną relację, bo ideały są tylko pozorne, a więź buduje się w ogromnym stopniu przez niedoskonałości, słabości, błędy. Chciałabym jednak podrzucić Wam dziś do refleksji kilka kwestii, które może pozwolą Wam spojrzeć na siebie i swojego psiaka z nieco innej strony i nadać wszystkiemu głębszy wymiar.

 Nie ma idealnej recepty na żadną relację, żadna też nie jest idealna. Jednak jest jedna rzecz, bez której nic się nie uda. Chodzi mi o szacunek. O szacunek do psa, jako naszego współtowarzysza, do psa jako gatunku, do psa, jako żywej, czującej istoty.

Myślę, że w przypadku takiej bliskiej relacji jak pies i jego ludzki opiekun są dwa poziomy komunikacji, jeden to taka klasyczna mowa ciała, o której pisze Turid Rugaas, czy Alexa Capra. Po prostu psia mowa ciała, CS-y, znaczenie terenu. Coś w miarę uniwersalnego dla każdego psa. Jednak między psem, a opiekunem wytwarza się także indywidualny kod zależny od tego, na co reaguje człowiek, od tego jakie psy uczyły naszego psa komunikacji, od emocjonalności i ekspresji psa, od ludzkich nawyków, od ludzkich mitów i niemitów o psach, z którymi się zetknął. I pojawia się to wyjątkowe porozumienie, indywidualny kod między dwoma osobnikami innych gatunków. I to bardzo piękne, jeśli ta komunikacja prowadzi do wzajemnego zrozumienia. To nie jest proste, trzeba wyjść ze schematów, trochę schować na półkę mądre książki o psach i pobyć z... i poobserwować... i posłuchać intuicji. Każdy z moich trzech psów zupełnie inaczej sygnalizuje ból i dyskomfort, Bambonia smutna idzie do innego pokoju i nie chce z nikim gadać, Gwizdek-twardziel wcale nie sygnalizuje, Jacuś się trzęsie. No i co zrobię? Muszę je czytać, każdego w trochę innym dialekcie.

Życie z psem zawsze jest bardziej slow, pojawi się sraczka i musimy zmienić nasze ambitne plany i zadbać o malucha. Pojawia się uważność, warto ją rozwijać, zrobić na początku jeden spacer bez smartfona, wejść w psią skórę i włączyć nos. Dostosować się tempem do psa(pod warunkiem, że nie jest szalonym ciągnącym na smyczy wariatem) i zrobić spacer w tempie jego nosa. Uważność to klucz, bo psy jeśli mogą to komunikują się bardzo subtelnie i bez próby zrozumienia tych subtelności trudno będzie nam się w pełnie dogadać. A niezrozumiane psy często zaczynają wybierać niepożądane sposoby komunikacji, żeby w końcu spełnić swoje potrzeby.

 Są różne szkoły podejścia do psa, bardzo popularne i urocze jest określanie psa, jako swojego przyjaciela jednak według mnie to określenie nie wyczerpuje tematu. Psy są od nas bardziej zależni, niż ludzcy przyjaciele, potrzebują więcej opieki i ochrony, udomowienie sprawiło, że pies bez człowieka nie radzi sobie. W związku z tym pojawia się traktowanie psów jak dzieci i to też jest kochane, sama nazywam moje psiaki „dzieciakami", ale to duże uproszczenie, bo po pierwsze są to DOROSŁE osobniki i mają DOROSŁE potrzeby, po drugie mają potrzeby PSIE, nie ludzkie. Więc ja staram się szukać balansu między opieką jak nad dzieckiem, między zbójowaniem jak z przyjacielem i między zaspokajaniem psich potrzeb gatunkowych. Czasem mi to wychodzi lepiej, czasem gorzej. 

Bardzo ważne jest dla mnie w życiu z psem znalezienie balansu między zapewnieniem bezpieczeństwa jemu i otoczeniu, a pozwoleniem na swobodę w podejmowaniu decyzji, na spokojne niekontrolowane smyczą interakcje, na beztroskie szaleństwo po łące, no wolność. To trudne, bo dzisiejszy świat nie jest „dla psów", samochody, myśliwi, mandaty, psychopaci, trutki, kiepsko socjalizowane inne psy. A pies nie może spędzić całego życia na smyczy albo w ogródku, to znaczy może, są psy żyjące na łańcuchu, ale to bardzo smutne. Szukajmy balansu, zaufajmy naszym psom w granicach rozsądku, bądźmy przewidujący, ale nie paranoicznie szukający zagrożeń. 

Ważne w relacji jest wspólne robienie rzeczy, ale równie ważne jest nierobienie rzeczy? Czy z najlepszym przyjacielem zawsze trzeba działać? Imprezować, rozmawiać farbować włosy, grać w szachy? No nie zawsze! Czasem można siedzieć obok i po prostu być razem. I czasem coś sobie powiedzieć, pokazać i wrócić do swoich zajęć. Z psami jest tak samo. Można zrobić, ćwiczyć komendy, sporty, no jasne, że można byle z głową. Jednak uważam, że nie ma nic piękniejszego, niż wspólny spacer na łące(luzem, jeśli psiak jest grzeczny, na długiej lince, jeżeli zbój). Spacer czasem noga w nogę, a potem w sporej odległości, mokry psi nos, który niezobowiązująco trąca naszą dłoń mówiąc jakby „fajnie nam razem, co?", bez celu, bez planu, często w tempie psiego nosa. Osobiście to kocham, nie zabieram wtedy telefonu(albo wyłączam internet), a mimo to pojawia się jakieś połączenie, cieniutka linia z mojej klatki piersiowej do klatki piersiowej psiaka. Czujemy się jednym niepokonanym teamem, który wróci z łąk brudny, zmęczony i szczęśliwy. Także leżenie obok siebie, szczególnie w przypadku tak bardzo pobudliwych psów, kiedy sam dotyk powoduje, że emocje latają nad sufitem, leżenie obok, głęboki oddech... dopiero kiedy pies nauczy się w ten sposób z nami relaksować można pomyśleć o uspokajającym masażu. 

Pisałam też o aktywnościach „z głową". Cóż to znaczy? Ogromna popularność psich sportów to fajny syndrom, oznacza, że psy zajmują ważne miejsce z naszym życiu, chcemy spędzać z nimi wolny czas, ale... zawsze zdarzają się wypaczenia i patologie. Najgorsza w psich sportach jest presja, byłam na kilku zawodach, wracałam z nich lekko załamana. Ogromny psi stres, nadmierne oczekiwania, które przesłaniają dobrą zabawę, nakręcanie przed startem i karania psa po, że wciąż jest pobudzony. To prawda, że w oczy rzucają się patologie, odpowiedzialni opiekunowie po starcie idą obok, do namiotu, napoić psa, odpocząć. Psy nie potrzebują wygrywać, starają się, bo nam na tym zależy, bo pozwala im na to ich ciało i jeżeli im to nie szkodzi to doskonale. Zanim rozpoczniesz psi sport zadaj sobie kilka pytań: Dlaczego chcę to trenować z moim psem? Czy mój pies tego potrzebuje? Czy wiem jak ćwiczyć, żeby nie zrobić psu krzywdy? Czy mój pies jest predestynowany do tego właśnie sportu? Czy wiem jak dbać o regenerację? Czy wiem jak żywić tak aktywnego psa? Co zrobię, jeżeli okaże się, że ten sport nie służy psu? Pomyślmy o tym.

W kontekście ogromnego problemu lęku separacyjnego(który wcale nie jest niczym dziwnym, psy to istoty wybitnie socjalne, więc nic dziwnego, że źle znoszą brak towarzystwa) bardzo ważne jest nieuzależnianie psów w pełni od siebie. Uczenie autonomii, dbanie o dobre relacje z innymi psami i ludźmi, budowanie zaufania do świata, dawanie bezpiecznej wolności w eksplorowaniu go, niebycie zaborczym, pozwolenie psu na lubienie nie tylko nas. Uzależnienie nie jest niczym fajnym, to, że pies nie umie bez nas żyć to nie powód do dumy, że „tak nas kocha", to sygnał do pracy nad samodzielnością. Zauważyliście zjawisko „sygnału sztokholmskiego" u psów? Czasem mam wrażenie, że im gorzej pies jest traktowany tym bardziej jest przyklejony do swojego człowieka. Nie tak się buduje zdrową więź... jeśli pies jest blisko nas, bo boi się odejść to nie jest to dobre, niech jest obok, bo jest nam ze sobą dobrze, a niech odchodzi, bo wie, że zawsze może wrócić.Zróbmy rachunek sumienia, zastanówmy się czy pewne niepożądane zachowania nie wynikają z naszych zaniedbań i spokojnie zacznijmy nadrabiać temat. Spełniony pies to szczęśliwy pies.

 Adrianna Bader
relaxeddog.pl

Kategoria: