O wsparciu.

W psiej behawiorystyce przed długi czas panowało podejście, że kiedy pies się boi powinniśmy go ignorować, nie pocieszać, nie przytulać, by nie wzmocnić jego lęków. Dziś także spotykam się z takimi radami, jednak na szczęście podejście to zaczyna ewoluować w bardziej empatyczną stronę.

Bo podejścia są trzy:

-użalamy się nad psem, denerwujemy razem z nim, tulimy, nosimy, płaczemy, trzęsiemy się razem,

-ignorujemy, jesteśmy niewzruszoną statuą, kiedy się boi, płacze, potrzebuje pomocy,

-dajemy wsparcie, jesteśmy ostoją spokoju, przyjacielem, do którego można się zwrócić, kiedy potrzeba otuchy.Pomyślmy kogo my byśmy potrzebowali w sytuacji zagrożenia?

a) Kogoś, kto razem z nami panikuje i krzyczy: „Aaaaaa, umrzemy!"?

b) Kogoś, kto olewa nasz strach, jest zimny, mówi: „Nie bój się, durny, to absurdalne", kiedy umierasz ze strachu?

c) Kogoś, kto mówi: „Rozumiem, że się boisz, chodź tutaj, razem sobie z tym poradzimy".

Ja wybrałabym tego ostatniego i biorąc pod uwagę naszą wiedze o niesamowitej psiej empatii, o tym jak bardzo przejmują nasze emocje, ale także jak bardzo socjalnymi stworzeniami są psy i jak bardzo szukają wsparcia w grupie dla psów ta opcja także wydaje się najlepsza.

Bo czym jest empatia?To niezupełnie to samo, co współczucie, czyli w takim bardzo potocznym rozumieniu my jesteśmy smutni, a pies przychodzi i nas pociesza. Za Słownikiem Języka Polskiego jest to: zdolność rozumienia innych ludzi, umiejętność wczuwania się w ich potrzeby i uczucia. Ja widzę to trochę jak dyfuzję, siadamy obok i spokój/lub niepokój powoli unosi się i udziela obecnym.

Jak w takim razie w praktyce rozumieć wsparcie?

W moim wydaniu wygląda to tak... (Bo ja jestem mocno empatyczna i przejmuję stres od moich kochanych psów, ale też psów klientów) najpierw sama się wyciszam, zamknięcie oczu, głęboki oddech, kilka wspierających mnie samą słów, czasem wizualizacja, że jesteśmy razem w takiej turbo bańce, do której nic złego nie może przeniknąć i wtedy, już spokojniejsza siadam z psem i jestem, jestem sobą, jestem kompanem na dobre i na złe. Siedzę obok, często głęboko oddycham, zwalniam oddech, co owocuje tym, że psiak tez przestaje dyszeć. Kiedy pracowałam z psiakiem klientów oddech nie pomógł, pies nie znał mnie na tyle, żeby sama moja obecność pomogła, nasłuchiwał dźwięków otoczenia. Poczułam, że pomoże mu mruczenie... więc zaczęłam mruczeć po ludzkiemu i położył się, odpuścił, zaczął chillować, jak mruczałam, a ten długonogi wyżeł zaczął się składać jak transformers, przymknął oczy i głęboko westchnął, w końcu...

Jak być wsparciem w bardziej dynamicznych sytuacjach? Bambi jest suczką, którą intensywne psy czasem przytłaczają, kiedy nie zareaguję na czas to wskakuje na mnie i widzę w jej oczach „weś coś zrup!", wtedy staram się wysłać tamtemu psu sygnał, żeby odszedł, schować Bambi za siebie, poprosić opiekuna o zabranie tamtego psiaka.

Nie mówię tutaj o robieniu z psów nieporadnych pierdziochów, nie, nie, nie. Zawsze zachęcam do tego, żeby wyposażać psa w kompetencje, które pozwolą mu sobie radzić w różnych sytuacjach, wspierać go w podejmowaniu decyzji(w ramach bezpieczeństwa jego i otoczenia). Chodzi mi o to, żeby zrozumieć, że pies zniesie tyle ile jest w stanie, jeśli sobie nie radzi to znaczy, że nie ma możliwości poradzenia sobie i jesteśmy potrzebni my. Jeśli mądrze mu pomożemy to z czasem może się okazać, że psiak z każdą kolejną stresującą sytuacją radzi sobie lepiej(boje psiaki boją się petard, ale każdy sylwester jest dla nas łatwiejszy).Warto w tym całym szaleństwie popracować nad sobą. Technik relaksacyjnych jest wiele, oddech, praca z ciałem np. joga, medytacja, robienie na drutach, mindfullness, boks. Uwielbiam tej moment, kiedy po praktyce jogi kładę się na matę do relaksu, a moje zwierzaki mnie obłażą i zaczynają chrapać, tutaj właśnie widać ich niesamowitą empatię.Spokojny opiekun to spokojny pies, zadbajmy o własne zdrowie psychiczne, a wtedy będzie nam łatwiej zatroszczyć się o naszego psiaka.

Adrianna Bader

relaxeddog.pl

Kategoria: